Fotorelacje

Klasyczny zlasowany wieczór

26 maja 2016

Z wtorku na środę zorganizowaliśmy klasyczny dla naszej ekipy wypad – start koło 20, wbijamy się w las, ognisko, jedzenie i dyskusje. Pobudka koło 6.00, ponieważ rano trzeba jechać do pracy. Taki mikrowypad to niby nic wielkiego, a jednak daje dużo mocy do działania. Tym razem dołączył do nas Marcin, znajomy z wieloletnim doświadczeniem outdoorowym. Jako, że kilka lat mieszkał i podróżował po Skandynawii to sprezentował nam wiele fajnych historii. Cały wieczór spędziliśmy smażąc boczek na ognisku i dyskutując o nowym szpeju, zaliczonych wypadach oraz wszystkim co się dzieje w świecie leśnych ludzi. Około 01.00 Marcin i Tomasz udali się do swoich hamaków, a Piotr zanurkował do holenderskiej nory. Noc ubarwiały nam odgłosy dzików grasujących jakieś kilka metrów od obozowiska i wszelkiego ptactwa, które zamieszkuje nasze lasy. O poranku standardowa depresja związana z powrotem do cywilizacji, ale przynajmniej podładowaliśmy sobie trochę baterię przez ten czas spędzony na łonie natury.

Zobacz także

Brak komentarzy

Odpowiedz