Fotorelacje

Noc w okolicach Borowa

17 października 2016

Jesień rozkręciła się już na dobre, temperatura spadła, a przyroda przybrała inne barwy. Dla wielu osób takie warunki wieszczą nieuchronny koniec sezonu bushcraftowego. My patrzymy na to odrobinę inaczej – nie ma kleszczy i komarów, spokojnie można palić ogniska, ludzi w lesie mniej. Same zalety! Czasu ostatnio było jak na lekarstwo, ale wracamy do działania. W ostatnią sobotę wybraliśmy się w okolice jeziora Borowo na popołudniowy chillout połączony z nocką. Na kolację zaserwowaliśmy sobie pstrąga. Przyznajemy się bez bicia, że ryby nie były zdobyte po wielogodzinnym wyczekiwaniu nad samodzielnie skonstruowaliśmy pułapkami, czy przy użyciu włóczni. Kupiliśmy je. Nie zmienia to faktu, że smakowały po prostu cudownie, mimo że nie użyliśmy ani soli, ani pieprzu, jedynie Marcin postanowił wzbogacić swoje danie o szczawik zajęczy. W nocy temperatura spadła w okolice zera. Wiedząc o tym uzbroiliśmy się w cieplejszy sprzęt do spania. Piotr zaciągnął do hamaka karimatę i nowy śpiwór puchowy, Marcin był uzbrojony w podpinkę Otul, a nasz gość – Łukasz, schowany był w norce i spał w śpiworach DWS-u. Hamakersi obudzili się z czerwonymi od zimna nosami, ale jest to żadna cena przy wrażeniach jakich dostarczają tego typu wypady w teren. Sezon jesień/zima uważamy za otwarty!

Zobacz także

Brak komentarzy

Odpowiedz